Home Media Prasa XIX Zlot Turystyczny Polaków na Litwie, czyli mafia, cyrk i inni w Jaszunach
XIX Zlot Turystyczny Polaków na Litwie, czyli mafia, cyrk i inni w Jaszunach PDF Drukuj Email

XIX Zlot Turystyczny Polaków na Litwie
29 czerwca – 1 lipca 2007 r. wieś Śliżuny, rejon Solecznicki


Tradycyjnie na przełomie czerwca i lipca kilkaset zapaleńców z Wileńszczyzny jedzie na odludzie, gdzie rozstawiają namioty i nazywają to Zlotem Turystycznym Polaków na Litwie. W tym roku na liczniku zlotów stanęła „19”.

W tamten piękny piątkowy wieczór, Anna Adamowicz, symbol zlotu, zwołała uczestników, organizatorów, gości i kibiców na uroczyste otwarcie Zlotu. Już po raz dziewiętnasty sztandar zlotu wzniósł się nad ziemią Wileńszczyzny. Chwilę później nadszedł czas na przedstawienie się drużyn, czyli tradycyjna wizytówka — pierwsza część konkursu artystycznego.
W tym roku na zlot stawili się„Jaszuńskie Kwiaty” z Jaszun, „Białe Dzikusy” z Białej Waki, „Eskimosi” z Solecznik, „Nowe Turki” z Wilna, „Cyrk Włóczęgów Wileńskich”, „Monachomafia” z Ławaryszek i „Rodzinka Mamy Ali” (w głębokim kryzysie) z Wojdat.

„Cyrk” jak odrodzenie dawnej potęgi


Generalnie wszystkie drużyny włożyły wiele starań, ale podczas prezentacji jak i części artystycznej, która odbyła się w sobotni wieczór, najlepiej wypadli: „Cyrk Włóczęgów Wileńskich” (odrodzenie byłej potęgi zlotowej?), Ławaryszki, w tym roku jako „Monachomafia” (tradycyjnie mocne występy) i Nowe Turki (najlepszy debiut w ostatnich latach). Pierwszy dzień zakończył się dyskoteką, podczas której zobaczyć można było pokaz tańców z ogniem.
Należy jeszcze przypomnieć o mniej przyjemnym zajściu. Specyfiką rejonu solecznickiego jest to, że miejscowa „młodzież postępowa” próbuje udowodnić swą wyższość, stosując metody stadionowych bandytów. Jednak ochrona stanęła na wysokości zadania i w zasadzie nic nie zakłóciło zabawy zlotowiczów.

Kucharskie „live” i... spływy dziewczyn


Drugi dzień to tradycyjnie najbardziej pracowity dzień na zlocie. Od rana sprzątanie terytorium, bieg na orientację, konkurs wiedzy o Wileńszczyźnie, sztafeta sportowo-rozgrywkowa, konkurs na najlepszą zagrodę, najlepszą kuchnię i wybór Miss Zlotu. W międzyczasie turniej siatkarski.
Kucharze (po trzy osoby z drużyny) musieli wykazać się kunsztem w wersji „live”, czyli każda drużyna otrzymała kilo surowego mięsa i z tego trzeba było w ciągu dwóch godzin przygotować danie oraz wymyślić prezentację. Należy przyznać, że uczestnicy stanęli na wysokości zadania, a komisja miała sporo dyskusji podczas oceny.
Ewolucji uległ również konkurs na Miss Zlotu. W tym roku kandydatki musiały wykazać się zdolnościami tanecznymi i wokalnymi (rewelacyjne głosy większości). Efektownie wyglądały spływy dziewczyn po Mereczance środkiem lokomocji, który drużyny musiały wykonać na podstawie dętki od opony ciężarówki.
Kolejną nowością była część tematyczna, czyli kandydatki na Miss, z pomocą drużyn, musiały zaprezentować... zaloty na Wileńszczyźnie. Ostatecznie Miss XIX Zlotu Turystycznego Polaków na Litwie została… Anna Adamowicz. Imienniczka weteranki — Anny Adamowicz, niezmiennej prowadzącej zlot — reprezentowała drużynę „Nowe Turki” z Wilna.

Zagrody jak mini miasteczka


Dla większości drużyn wizytówki i części artystyczne nie wystarczają na zaprezentowanie swoich zdolności artystycznych. Stąd wizytację zagród zmieniono w efektowną prezentację. W tym roku wyróżniły się drużyny „Cyrku Włóczęgów Wileńskich” i „Monachomafii”. U „Włóczęgów” można było obejrzeć codzienność cyrkowców: akrobatki powietrznej, co trenuje chodzenie po linie na ziemi, bo się boi wysokości, teatr karzełków, płaczącego arlekina (wiadro łez), trenującego magika i nawet pokarmić tresowaną foczkę w basenie.
Z kolei w obozie „Monachomafii”, jak to u mafii, było przetrzymywanie zakładników, kary i egzekucje. Do wyboru było powieszenie, odrąbanie głowy itd., ale całość nie wyglądała groźnie i komisja wróciła w pełnym składzie.

Tradycyjny zwycięzca — Ławaryszki


Ostatni dzień, czyli niedziela, przyniósł wyzwania innej natury. Ulewa, burza, wiatry. Ale i w takich ekstremalnych warunkach odbyła się sztafeta turystyczna. I oto nadszedł czas na podsumowania.
Należy zaznaczyć coraz większe zawodowstwo drużyn. Nie trzeba było przypominać o porządku, sprzątaniu i o koszach na śmieci. A drużyna z Ławaryszek umieściła w widocznym miejscu apteczkę i gaśnicę. Zwiększa się też poziom artystyczny, ale dziwi tendencja do transwestycji (chyba to jednak chwilowa moda).
No, a kto zwyciężył? Tradycyjnie, po raz czwarty — Ławaryszki. W tym roku jako mafia — „Monachomafia”.
A w przyszłym? Zobaczymy, a tymczasem zapraszamy na XX Zlot.
Aha, nie zapomnijcie o prezentach. Jubileusz będziemy mieli!

 

Andrzej Łakis


Pozlotowe wyznania weterana


Każdy, kto chociaż raz był na takiej imprezie, wywozi swoje wrażenia, wnioski i obserwacje. Były próby przyklejenia zlotowi łatki „zlotu pijaków”, było zagrożenie przerwania, kiedy to władze samorządowe zrezygnowały z roli organizatorów, były problemy z uzyskaniem funduszy na nagrody.
Było, minęło… Złoty trwają, drużyny przyjeżdżają. To znaczy, że te imprezy są potrzebne, oczekiwane, lubiane, że mają rację bytu.
XIX Zlot Turystyczny Polaków na Litwie, który odbył się w dniach 29 czerwca – 1 lipca 2007 r., przeszedł do historii, a ja absolutnie subiektywnie i entuzjastycznie dziękuję tym, którzy go zorganizowali – Stowarzyszeniu Inicjatyw Społecznych z prezesem Władkiem Wojniczem na czele i sztabem jego wspaniałych wiernych pomocników.
Co najbardziej smuci?
Że trzeba zatrudniać coraz liczniejszą ochronę, aby zapewnić spokój i bezpieczeństwo, że miejscowa „flora i fauna” psuje nastrój radości spotkania i obcowania z przyrodą i przyjaciółmi.
Co cieszy?
Że nie gaśnie zapał i pomysłowość uczestników! Trzeba było widzieć te odrapane nogi po biegu na orientację! To zaangażowanie i fachowość kucharzy, przygotowujących dania turystyczne na oczach widzów. To poświęcenie kandydatek na miss, wpływających na konkurs wartką Mereczanką. Drużyny ciągle zadziwiają pomysłowością, radością życia, solidarnością i poczuciem humoru!

Anna Adamowicz – weteranka


 

Bez nich zlot by się nie udał

W tym roku zlot odbył się w rejonie solecznickim (podziękowania dla mera Leonarda Talmonda oraz wicemera Zdzisława Palewicza), gminie jaszuńskiej (kłaniamy się staroście Zofii Griaznowej), nieopodal wsi Śliżuny na terenach, które należą do Pawła Szostaka. Ze strony finansowej wsparcie otrzymano od Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Samorządu rejonu solecznickiego, Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, Konsulatu RP, Departamentu Mniejszości Narodowych, Domu Kultury Polskiej w Wilnie.
Jeszcze należy zadbać o porządek (dziękujemy komisarzowi policji rejonu solecznickiego Rostisławowi Polubienko). Opiekę zdrowotną zapewniło Centrum Pierwotnego Dozoru Zdrowia w Solecznikach. By ogień nie przeniósł się w miejsce niepożądane, dbały służby strażackie z Solecznik i rejonu solecznickiego. O dojazd zadbał natomiast Zygmunt Sawil, kierownik służby komunalnej.

 

Fot. organizatorów zlotu — Stowarzyszenia Inicjatyw Społecznych

 

Łakis A. XIX Zlot Turystyczny Polaków na Litwie, czyli mafia, cyrk i inni w Jaszunach // Kurier Wileński 21 lipca 2007r. Nr. 137 Str. 11

 

Załączniki:
 19_zlot_Slizuny_Kurier_Wilenski_2007.pdf[Łakis A. XIX Zlot Turystyczny Polaków na Litwie, czyli mafia, cyrk i inni w Jaszunach // Kurier Wileński 21 lipca 2007r. Nr. 137 Str. 11]350 Kb
feed0 Komentarze

Napisz komentarz
 
  zmniejsz | powiększ
 

busy
 
Reklama

Dołącz do nas !

Zlot Turystyczny na Facebook'u

Jak dodać zdjęcie ?

  • Masz ciekawe zdjęcie zlotowe ?
  • Chcesz dodać je do galerii ?
  • Nie wiesz jak to zrobić ?
  • Kliknij tu...

Kto jest online?

Naszą witrynę przegląda teraz 1858 gości 

Ostatni komentarz

Ambasador zlotu

Zostań ambasadorem zlotu:
  • Umieść nasz banner na własnej stronie
  • Opowiedz o tej imprezie innym
  • Prześlij link do naszej strony
  • Zbierz drużynę i przybądź na zlot